Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /data/www/system/linker.php on line 286
|
|
|
|
Hotel Aleksandrów Pierwszy
Posiadamy Hotel Aleksandrów Pierwszy 5 osobowe, 105 zł osoba, poza sezonem 110 zł.
Wypozażenie: barek, aneks kuchenny Wyzywienie: śniadania do plaży 750m centrum urody dyskoteka Aleksandrów Pierwszy - Senatorska Paweł Łoszewski - 558653918 Tematyka:
| ||
|
|
||
|
Nie potrzebowa dalej mwi. Domylia si caej historii. Jasne teraz byo, skd znalazy si pienidze na ten dom, sklep i ziemi. Ale c? Nie byo to adn niespodziank. Zdziwia si tylko, e j niczym ta wiadomo nie poruszya. Waciwie powinna by si cieszy strachem i niepewnoci Litowki. Nie czua jednak niczego, co by cho za uamek radoci mogo uchodzi. Bya znuona, to wszystko. Znuona zmczeniem fizycznym, zwierzcym, wyprutym z jakichkolwiek uczu, chci, poda. Ostatnio coraz czciej wpadaa w taki nastrj. Nie chciaa go. Ale nie chciaa wwczas tylko, gdy by poza ni. W nim nie istniao tak lub nie. Czasem, gdy budzia si w rodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarniao j przeraenie, tak nagle jasnym si dla niej stawao, i w chwili zdawaoby si wykluczajcej samotno bya w rzeczywistoci nie do wyraenia samotna. Samotna samotnoci najokrutniejsz, ktr kady czowiek musi raz przey, choby to miao na niego spa dopiero w godzinie mierci. Ale czy istnieje w yciu czowieka cokolwiek niezwykego - mylaa nieraz - co by jednoczenie nie zbliao ku mierci? Przy pewnym nateniu uczu, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzgldnym, zawsze mier zaglda nam w oczy. Przemkno jej przez gow szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami przeya to odkrycie po raz pierwszy. Nie zdya cofn si. Zanim zdaa sobie spraw z czasu i z miejsca tej chwili, ujrzaa mroczny korytarz, ktrym biega na dwik dzwonka, drzwi otwierane, nage rozwidnienie si, a na schodach w penym wietle padajcym z okna na ppitrze posta modego legionisty. Jednoczenie przypomniaa sobie, e w kilka tygodni pniej mwia patrzc w oczy Pawa Siechenia: Kiedy zobaczyam ci wtedy po raz pierwszy, stao si ze mn co, czego jeszcze nigdy nie przeyam. Zanim spytae si, czy tu mieszkaj pastwo Podhaliczowie, patrzye na mnie chwil, pamitasz? To trwao bardzo krtko, ale mnie si wydao nieskoczenie dugo. Nie zdyam nawet dobrze ci si przyjrze. Spostrzegam tylko, e jeste bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w cigu tej sekundy, zanim usyszaam twj gos, wydao mi si, e umieram. Nie, nie! - zaprzeczya szybko widzc pytanie w jego spojrzeniu. - To nie byo bolesne uczucie. Radosne te nie... - dodaa po chwili. - Tego w ogle nie da si nazwa. I jeszcze raz tamtego dnia przeya owo uczucie zamierania, gdy zdaje si, e dawne ycie ucieko, a nowe nie zdyo jeszcze nadej. Byo to wieczorem, na chwil przed zaniciem. Z krtkiej rozmowy wiele dowiedziaa si o nowym lokatorze swoich opiekunw. Przydzielono mu u nich kwater. By porucznikiem drugiej brygady. Niedawno, podczas walk w Karpatach, zosta ciko ranny, otrzyma postrza w lewe puco. Wanie wczoraj opuci szpital, lecz do cakowitego wyzdrowienia byo mu jeszcze daleko, nie wiedzia nawet, kiedy bdzie mg wrci na front... Gdy leaa w ciemnociach z zamknitymi oczami, syszaa za cian kroki porucznika. Nagle ucichy. I wtedy, ale jakby we nie i dlatego silniej jeszcze, przeya uczucie podobne do tego, ktre j przenikno w poudnie stojc w otwartych drzwiach. Majc oczy pene tych wspomnie, nie czua, e od kilku minut Litowka na ni patrzy. Z pocztku, chcc sprawdzi wraenie swoich sw, rzuci na Ann wzrok krtki i podejrzliwy. Ale gdy nie zauway w zarysie jej lekko pochylonej postaci adnej gwatowniejszej zmiany, uspokoi si. Uwierzya - przemkno mu przez gow. Tym lepiej. Jeli na staro zaczynaa podobnie gupie, dlaczego nie miaby dalej mwi? Korcio go, aby podzieli si z Ann swymi obawami w zwizku z osob Nawrockiego. Co znaczy jego miech? A te pytania tak lekko, niewinnie na pozr, bez adnej zdawaoby si ukrytej intencji rzucane? A to musi pan milcze? Nie, to niemoliwe - wydao si Litowce - aby Nawrocki mg si czegokolwiek domyla. Skd? Jakim sposobem mgby wpa na trop tych starych, przebrzmiaych historii? Udawa, e wie, o tak! to co innego, udawanie i wygrywanie na tym to staa policyjna metoda. Zaplta upatrzon ofiar w sie pyta, domylnikw, niespodziewanych skojarze, aby pniej w odpowiedniej chwili jednym rzutem zacisn ptl. Ale to nie ze mn! - umiechn si do nieobecnego wroga - ze mn nie pjdzie tak atwo. Jeszcze nie zna mnie. W tej samej jednak chwili zda sobie spraw, e jeli jest ju mowa o walce pomidzy nim a Nawrockim, to przecie pierwsze w niej kroki przyniosy niewtpliwy triumf posterunkowemu. To on przez cay czas growa spokojem, on umkn w por z do liskiego dla siebie terenu, jemu udao si z kolei uchwyci inicjatyw w swoje rce i najzaczepniejsze wypady przemyci pod mask niefrasobliwego i przyjaznego umiechu. Wspomniawszy swoje zachowanie, zwaszcza chwil, w ktrej tak nieopatrznie pozwoli sobie wyskoczy ze skry, Litowka znowu si zaniepokoi. Zrozumia, e dopki jakim umiejtnym posuniciem nie zaskoczy z kolei Nawrockiego, dopty ta pierwsza poraka ze zjadliw natarczywoci wciska si bdzie w kad rozmow z posterunkowym, w kad myl o nim. Zawsze bdzie ju stron skazan na bronienie si, wymykanie i kluczenie. A czy nie tego chcia Nawrocki? Czy nie tdy wiedzie droga do ostatecznego zapltania si i uwikania? Bezsilny gniew chwyci Litowk. Och, gdyby mg przychwyci tego szczeniaka, gagatka z adn buzi i delikatnymi apkami, wzi go w swoje obroty i rozprawi si po swojemu, raz na zawsze. Ba! tylko jak si do tego zabra? W duym miecie wiedziaby, co robi. Tam wystarczyaby nocna godzina, pusta ulica. Ale tu, gdzie wszystkie zdarzenia wypywaj na wierzch jak wzdte trupy wyparte wirami z dna rzeki? Zamyli si. A moe... taka noc jak dzisiaj, wiatr... moe Anna? Uderzony niespodziewanym pomysem, spojrza na ni. Siedziaa przed lustrem cigle odwrcona plecami, w taki jednak sposb przechylia gow, i nie ruszajc si mg ze swego miejsca dojrze profil. Wyranie rysowa si na tle rozstawionego pod cian parawanu, tylko wiato lampy padajc z boku poszerzao cokolwiek lini policzka. Dziki temu na pierwszy rzut oka twarz Anny wydawaa si obrzknita. Litowce zamary sowa, ktre mia na kocu jzyka. Uczu w sposb nieokrelony, e powinien natychmiast odwrci gow. Jednak nie mg oderwa oczu od siedzcej. Mia wraenie, e ulega niezrozumiaemu nakazowi, rwnie ohydnemu i przeraajcemu, jak obraz, ktry go natarczywie pociga. Musia patrzy. Twarz Anny, nienaturalnie nabrzmiaa i blada, robia wraenie umarej. A przecie ya. ya w bezsilnym opadniciu dolnej wargi, w oku jakby olepym, w tpym skurczu mini, ktrych napicie sparaliowao Litowce oddech. Widzia w swoim yciu wiele twarzy citych nienawici, ale w adn z nich nienawi nie wessaa si pitnem tak szczeglnym, jak w t, ktr mia przed sob. Przed wielu laty na froncie zobaczy pewnego dnia ludzi zatrutych gazami. Noc rozwietlon dalekimi byskami, wrd zowrogiej ciszy zbierano ich z pola. Na ziemi szarej, jakby przysypanej popioem, wtoczone w leje i wyrwy leay nieruchome, dziwacznie pokurczone ciaa o twarzach - gdy je owietlono - straszliwie zmienionych, zsiniaych, zastygych w natonym grymasie. Twarz Anny zdawaa si rwnie ulec zatruciu. Bya w niej ta sama upiorno, co w tamtych ludziach z okopw: zamazanie granic pomidzy nienawici, strachem i cierpieniem, wzajemne przeniknicie tych wszystkich uczu, milczcy osad, chd. Ciszy w pokoju aden szelest nie mci. To tylko dokoa, gr i bokami, wiatr bi z niezmienn zaciekoci, gwatowne i czarne przypywy napieray na ciany. Jak may i wty wyda si nagle Litowce dom! Jeszcze jedno silniejsze uderzenie i niby okrt zerwany z kotwicy zawiruje kruch upink wrd sprzecznych prdw, aby na olep zanurzy si w burzliwy odmt. Kto zatrzyma jego bieg? Wtem co mikkiego otaro mu si o nogi. To Makarek. Kopn go podraniony Anna nie syszaa skrzypnicia drzwi. Mimo kilku godzin snu czua teraz wiksze znuenie ni z rana po le przespanej nocy. Obudzia si o wczesnym zmierzchu. Z pocztku, zaskoczona penym, porywistym szumem wiatru, ujrzawszy w gbi za oknem zarys pota i drzewo o czarnych, gncych si gaziach, nie moga zorientowa si, gdzie si znajduje. Nie zdya si jeszcze przyzwyczai do tej duej, obcej izby tak rnej od pokoju, ktry ostatnio zamieszkiwaa. Gdy o podobnej godzinie budzia si w Warszawie, widziaa przez zmtnia szyb aonie obwis rynn, dalej obdrapan cian pen jakich niepotrzebnych gzymsw i ozdb, wtych balkonikw i okien przybranych wiotkimi firankami, jeszcze wyej czarny, wilgotny, gsto poatany dach, smtne dymniki uwikane w pajczynowe nitki drutw radiowych, a nad tym wszystkim doskonale zharmonizowany z caoci, w bezruchu zastygy, jakby ze starej ilustracji wycity pat nieba. Gdy nadchodzi przedwczesny zmierzch brzydkich dni, a drobny deszczyk zacina z ukosa, wwczas dymniki szamotay si apatycznie, potem z rosncym mrokiem zapada ospay spokj, tylko wiatr uwiziony pomidzy murami bekota ptrzytumionym oddechem. Tak w cigu wielu miesicy zya si z tym obrazem, e nim zdya teraz podnie powieki, bya pewna, e taki wanie widok narzuci si jej oczom. Pomylaa, e bdzie musiaa zaraz ubra si i wyj na ulic. Zacza si nawet zastanawia, czy nie powinna zmieni dzielnicy. Moe jeszcze raz sprbowa rdmiecia? Moe... Westchna ciko. Gdyby mona byo schroni si przed tym wszystkim w sen dugi i twardy! Ale kiedy po chwili zdaa sobie spraw, e nie jest ju w Warszawie - nie odczua ulgi. Dochodzia pita. Za godzin - obliczya szybko - powinien przyj kierownik poczty. Znowu bdzie kl dogorywajc on... Usiada na ku, wsuna stopy w rozdeptane pantofle. W pokoju byo zimno, powietrze przesiknite wilgoci czynio chd oblizgym i lepkim. Drc narzucia szlafrok, pamitajcy jeszcze lepsze czasy, i podesza do toalety. Spojrzawszy w lustro wzdrygna si. Nie moga patrze na siebie bez wstrtu i przestrachu. Ostatnich kilka lat zmienio j zupenie. Czasami miaa wraenie, e kady dzie, kada noc posuwaj naprzd dzieo zniszczenia. Nieraz, budzc si z rana, zrywaa si popiesznie z ka i jeszcze oczy majc zaklejone od snu biega do lustra. Staro, nie, to nie o ni chodzio. Niedawno przekroczya wprawdzie czterdziestk, ale nie wygldaa na wicej lat. Zmienia si tylko wyraz jej twarzy. Zarys policzkw niegdy tak delikatny uleg trywialnemu znieksztaceniu, usta ukaday si w przykry, wyuzdany grymas, oczy straciy wilgotny, mikki poysk. Anna czua, e moe teraz pociga tylko natury chore i instynkty znieprawione. Ruchy, gos, spojrzenia, wszystko w niej obiecywao rozpust. Ile te razy w oczach zaczepionych mczyzn wyczytaa nietajony odruch niechci i pogardy. Ile brutalnych sw uderzyo j po twarzy. Brali j ci, ktrych twarze byy napitnowane tymi samymi znakami, co i ona. Pkay wobec niej wszelkie hamulce, opaday maski, rwaa si w strzpy ukadno, brudny kb ciemnych poda wycieka z obnaonych cia, jak ropa pynca z odkrytej rany, opltywa j swymi mackami, chon i ssa. Czasami przecie znajdowaa nieomal zadowolenie w tym cakowitym i ostatecznym upadku. Czeg moe od ycia da kobieta, od ktrej nikt prcz krtkiej, ndznie opaconej chwili rozkoszy niczego nie da? Nic si ju sta nie moe. Zanurzy si wic w t otcha, dosign samego dna... Z pewnoci t wanie zgod na wszystko wyczyta w jej oczach Litowka, gdy bawic przed tygodniem w Warszawie spotka Ann na ulicy. Zdziwia si, e j pozna. Nie widzieli si bowiem od dziesiciu przynajmniej lat. Stare dzieje ich czyy. Anna ya wwczas z Morawcem, stawiajcym pierwsze dopiero kroki na terenie stolicy. Roman by modszy od niej, mia dwadziecia kilka lat, podoba si jej. Pociga zuchwaoci, mocnym ciaem, energi i tym nieuchwytnym byskiem w oczach, ktry raz wydawa si cierpieniem, a kiedy indziej okruciestwem. Niewiele wiedziaa o jego przeszoci, prawdopodobnie burzliwej. Nie zwierza si. Bdc szczerym, umia jednoczenie by skrytym. Czym obecnie zajmowa si - to oczywicie wiedziaa. Ale to jej nie przeszkadzao. Wierzya, e nie potknie si. Pienidzy mia zawsze pod dostatkiem. Miaa wic spokj, nie potrzebowaa chodzi po ulicy. W tym wanie czasie zacz organizowa pierwsz swoj band. Pewnego dnia przyprowadzi nowego kompana. By to Litowka. Przez kilka miesicy chodzili na roboty razem i z kilku jeszcze innymi. Wkrtce jednak skoczyo si to wszystko. Po jakiej grubszej, krwawo zakoczonej historii, banda Morawca rozpada si. Paru chopcw wpado, dostali po kilkanacie lat cikiego wizienia. O Romanie such przepad, znikn rwnie Litowka. Spotkaa go teraz dopiero. Dowiedziaa si, e Morawca od lat ju nie widzia i w ogle od dawna, zaraz po tamtej awanturze, skoczy z podobnymi sprawami. Nie mia ochoty - wyzna - powdrowa na szubienic albo zgin w wizieniu. Nie kady ma szczcie Morawca. Zreszt i jego szczcie moe pewnego piknego dnia prysn jak upinka. Osiedli si wic na kresach wschodnich. Za pienidze, ktre mu przypady z podziau, wybudowa domek i urzdzi sklep z wyszynkiem. Zadowolony by ze spotkania. Zaproponowa kolacj. Wstpili razem do baru. Cigle opowiada o sobie. Ale Anna wiedziaa, e szybko zda sobie spraw z sytuacji, w jakiej si znajdowaa. Nie potrzebowa pyta. Bya ubrana le, z tandetn jaskrawoci, wygldaa niezdrowo; chciwie, cho staraa si panowa nad ruchami, rzucia si na gorce jedzenie. Gdy zaproponowa jej wyjazd do Sedelnik w wiadomym celu, zgodzia si bez wahania. Nie miaa nic do stracenia. W Warszawie czeka j tylko gd, a w niedalekiej przyszoci szpital lub ebranina pod kocioem. Ludzie? Uwaaa, e wszdzie s ci sami, jednakowo li. Wolaa wic o tym nie myle, cieszy si raczej, e znajdzie si na wsi. W pewnym momencie, gdy wyobrazia sobie pola i lasy, krajobraz od tylu lat nie widziany, odyy w niej bolesnym szarpniciem najdawniejsze, rzadko budzce si wspomnienia. Wychyn z mroku czasu dzie wycieczki za miasto: niebo pogodne, zapach jaminw, droga ocieniona rozoystymi kasztanami, ujadanie psw... Ale zanim pord tych migawkowych obrazw zdya zarysowa si miejca twarz Pawa Siechenia, Anna wstaa szybko i spytaa Litowk: zataczymy? W jego cikich ramionach, pod gorcym, wdk przepojonym oddechem, zniky oczy i usta, ktrych wolaa z odlegoci lat nie wywoywa. Zabawili w lokalu do pnego wieczora. Potem, po nocy, ktra daa Annie przedsmak tego, co j czeka w Sedelnikach, wyjechali. Wie powitaa j wichur i deszczem | ||