Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /data/www/system/linker.php on line 286 Kwatera prywatna Gdynia do plaży 200m<br /><br />, Camping Gdynia do plazy 1100m<br /><br />, Ośrodek wypoczynkowy Gdynia do plaży 800m<br /><br />, Willa Gdynia od wody 1000m<br /><br />, Camping Gdynia do morza 80m<br /><br />, Agroturystyka Gdynia do plazy 400m<br /><br />, Ośrodek wypoczynkowy Gdynia od wody 1400m<br /><br />

Strona główna

Kwatera prywatna Gdynia do plaży 200m

Kwatera prywatna Gdynia Kruszewska Proponujemy noclegi 4 osobowy. Cena 20 os.Obiekt:solarium, salon odnowy biologicznej, łóżko 2 osobowe, parasol plazowy, aneks ku

Camping Gdynia do plazy 1100m

Camping Gdynia Molenda Oferta noclegi 5 os. Cena 45 os.Obiekt:disco, centrum spa, łózko dwu osobowe, łazienka, parasol plazowy, obiady, od plazy 750m.Camping Molen

Ośrodek wypoczynkowy Gdynia do plaży 800m

Ośrodek wypoczynkowy Gdynia Kędzierska Oferujemy noclegi 3 osobowy. Cena 180 os.Obiekt:bary, centrum rekreacji, ekskluzywne łózka, kuchnia, prysznic, obiady i kola

Willa Gdynia od wody 1000m

Willa Gdynia Wodzyńska Posiadamy wolne noclegi 3 os. Cena 60 os.Obiekt:basen kryty, salon spa, lozko dwu osobowe, leżak, leżak, wyzywienie we własnym zakresie,

Camping Gdynia do morza 80m

Camping Gdynia Połaska Proponujemy nocleg w pokoju 3 os. Cena 100 os.Obiekt:odnowa spa, spa, wygodne łózko wodne, kuchnia, leżak, obiady i śniadania, do plaży 8

Agroturystyka Gdynia do plazy 400m

Agroturystyka Gdynia Szymanowska Oferta nocleg w pokoju 5 osobowy. Cena 55 os.Obiekt:centrum turystyczne, grill, łózko dwu osobowe, balkon, kuchnia, śniadania i obiady,

Ośrodek wypoczynkowy Gdynia od wody 1400m

Ośrodek wypoczynkowy Gdynia Wawrzyńska Posiadamy wolne noclegi 2 osobowy. Cena 70 os.Obiekt:basen, centrum turystyczne, łózko z dostawka, leżak, koc, śniadania i
8 9 10 11 12 | 13 |

Odslaniajac ramiona i labedzia szyje. W takim Litwinka tylko chodzic zwykla z rana, W takim nigdy nie bywa od mezczyzn widziana: Wiec choc swiadka nie miala, zalozyla rece Na piersiach, przydawajac zaslony sukience. Wlos w pukle nie rozwity, lecz w wezelki male Pokrecony, schowany w drobne straczki biale, Dziwnie ozdabial glowe, bo od slonca blasku swiecil sie, jak korona na swietych obrazku. Twarzy nie bylo widac. Zwrocona na pole Szukala kogos okiem, daleko, na dole; Ujrzala, zasmiala sie i klasnela w dlonie, Jak bialy ptak zleciala z parkanu na blonie I wionela ogrodem przez plotki, przez kwiaty, I po desce opartej o sciane komnaty, Nim spostrzegl sie, wleciala przez okno, swiecaca, Nagla, cicha i lekka jak swiatlosc miesiaca. Nocac chwycila suknie, biegla do zwierciadla; Wtem ujrzala mlodzienca i z rak jej wypadla Suknia, a twarz od strachu i dziwu pobladla. Weszlam do pokoju numer 315. Za biurkiem siedzial niemlody juz mezczyzna w cywilnym ubraniu. „Dlaczego on jest po cywilnemu? - myslalam. - Czy to dobrze, czy zle, ze on jest po cywilnemu...” Serce walilo mi jak oszalale, w gardle mialam sucho. Mezczyzna zza biurka patrzyl na mnie przenikliwie. - Dzien dobry... - odpowiedzial na moje powitanie. - Pani dzis rano otrzymala wezwanie, prawda? Prosze bardzo, moze pani usiadzie... Usiadlam sztywno na krzesle. Wyjal z szuflady jakies papiery, przejrzal je pobieznie. - Moze pani zechce podac mi swoje dane osobiste... Powiedzialam. W zdenerwowaniu podalam mu biezacy rok jako rok swojego urodzenia. - Pani jest bardzo przestraszona... niepotrzebnie! Chodzi mi tylko o kilka informacji... Nie moglam sie opanowac i czulam sama, jak dygoca mi usta. - Prosze sie uspokoic, doprawdy... w ten sposob nie bedzie pani mogla zebrac mysli. Bardzo zalezy mi na tym zeby odpowiadala mi pani rzeczowo i spokojnie. - Chwileczke, dobrze? - poprosilam. Kilka razy odetchnelam gleboko.- Jeszcze sekunde... ja sie zaraz pozbieram...- Prosze bardzo... moze ja zaczne mowic, a pytania i odpowiedzi zostawimy na pozniej? Przez ten czas pani sie bedzie zbierac! - - usmiechnal sie. - - Otoz, sprawa wyglada nastepujaco... - urwal i znowu popatrzyl na mnie badawczo. - Pani sie mnie boi, tak? Obawia sie pani, ze ja tu zatrzymamy, zalozymy kajdanki, wytoczymy sprawe? A ja juz mowilem, ze chodzi mi tylko o pare szczegolow. Zreszta... moze pani poczuje sie lepiej, jezeli i ja podam swoje personalia. Nazywam sie Ligota, pani zna mojego syna, prawda? Ja z kolei znam Marcina. Jestem jego kuratorem i zostalem nim na wlasna prosbe... Czy to wszystko chociaz w pewnym stopniu uspokaja pania? - W pewnym stopniu... - przyznalam silac sie na usmiech. - Nie mam najmniejszego obowiazku mowic pani o tych rzeczach, ale za wszelka cene chce, aby doszla pani do jakiej takiej rownowagi! - Dziekuje panu... - Czy pani wie o tym, ze wczoraj po poludniu Marcin wyszedl z domu i do tej pory nie powrocil? Po tych wszystkich informacjach, ktorych mi udzielil cichym, spokojnym tonem, to pytanie rzucil nieoczekiwanie ostro. W pierwszej chwili jego sens nie dotarl do mnie. - Slucham? Powtorzyl. Zrozumialam.- Nic nie wiem... - odparlam dretwo.- Wczoraj po poludniu wyszedl z domu nie zostawiajac zadnej wiadomosci. W tej chwili szukamy go i kazda informacja, ktora moglaby nam w tym pomoc, jest dla nas niezwykle istotna. Czy pani ma cos do powiedzenia? - Nie. - Nie? Wiec pytam dalej. Kiedy widziala pani Marcina po raz ostatni? - To bylo przed swietami... odprowadzil mnie na dworzec, kiedy wyjezdzalam do swojej babki. - Czy mam to traktowac jako pani przemyslana odpowiedz? - Oczywiscie! - Czy jest cos, co pani chce ukryc, ze rozpoczyna pani rozmowe ze mna od klamstwa? Kazde klamstwo nie tylko pogarsza sprawe Marcina, ale rowniez i pania stawia w kregu pewnych podejrzen... - Nie rozumiem pana... widzialam go ostatni raz na dworcu! - Widziala go pani po raz ostatni na boisku szkolnym- sprostowal. - Tak, slusznie! - przyznalam. - Ja zle rozumialam to pytanie! Ostatni raz rozmawialam z nim na dworcu, a ostatni raz widzialam go na boisku! - Teraz pani widzi, dlaczego zalezy mi na rzeczowych odpowiedziach. Kazda nie przemyslana moze jedynie wprowadzic mnie w blad. Czy pani ma jakies osobiste przypuszczenia, czy pani domysla sie, gdzie obecnie przebywac moze Marcin? - Nie. Nie mam pojecia... - Prosze przedstawic mi w ogolnym zarysie przebieg waszej znajomosci! Przedstawilam. Sluchal wszystkiego nie spuszczajac ze mnie wzroku. - Tak... wiec pani dowiedziala sie prawdy od swojego przyjaciela i wtedy... co pani wtedy zrobila?