Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /data/www/system/linker.php on line 286 Domek letniskowy Niechorze do morza 750m<br /><br />

Strona główna

Domek letniskowy Niechorze do morza 750m

Domek letniskowy Niechorze Sobczyńska Oferta nocleg 2 osobowy.
Cena 70 os.

Obiekt:
centrum masażu, place zabaw, 2 łóżka 1 osobowe, aneks kuchenny, tv, wyzywienie we własnym zakresie, do wody 250m.

Domek letniskowy Sobczyńska - 106405564
Niechorze ul.Okopowa 105

Tematyka:


Polecamy również:

Na pami¹tkê, ¿e w czasie wojny siê urodzi³), Dobrze, mój Tadeuszu, ¿eœ siê dziœ nagodzi³ Do domu, w³aœnie kiedy mamy panien wiele. Stryjaszek myœli wkrótce sprawiæ ci wesele; Jest z czego wybraæ; u nas towarzystwo liczne Od kilku dni zbiera siê na s¹dy graniczne Dla skoñczenia dawnego z panem Hrabi¹ sporu; I pan Hrabia ma jutro sam zjechaæ do dworu; Podkomorzy ju¿ zjecha³ z ¿on¹ i z córkami. M³odzie¿ posz³a do lasu bawiæ siê strzelbami, A starzy i kobiety ¿niwo ogl¹daj¹ Pod lasem, i tam pewnie na m³odzie¿ czekaj¹. Pójdziemy, jeœli zechcesz, i wkrótce spotkamy Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy". Pan Wojski z Tadeuszem id¹ pod las drog¹ I jeszcze siê do woli nagadaæ nie mog¹. S³oñce ostatnich kresów nieba dochodzi³o, Mniej silnie, ale szerzej ni¿ we dnie œwieci³o, Ca³e zaczerwienione, jak zdrowe oblicze Gospodarza, gdy prace skoñczywszy rolnicze.Na spoczynek powraca. Ju¿ kr¹g promienisty Spuszcza siê na wierzch boru i ju¿ pomrok mglisty, Nape³niaj¹c wierzcho³ki i ga³êzie drzewa, Ca³y las wi¹¿e w jedno i jakoby zlewa; I bór czerni³ siê na kszta³t ogromnego gmachu, S³oñce nad nim czerwone jak po¿ar na dachu; Wtem zapad³o do g³êbi; jeszcze przez konary B³ysnê³o jako œwieca przez okienic szpary I zgas³o. I wnet sierpy gromadnie dzwoni¹ce We zbo¿ach i grabliska suwane po ³¹ce Ucich³y i stanê³y: tak pan Sêdzia ka¿e, U niego ze dniem koñcz¹ pracê gospodarze. "Pan œwiata wie, jak d³ugo pracowaæ potrzeba; S³oñce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba, Czas i ziemianinowi ustêpowaæ z pola". Tak zwyk³ mawiaæ pan Sêdzia, a Sêdziego wola By³a ekonomowi poczciwemu œwiêt¹; Bo nawet wozy, w które ju¿ sk³adaæ zaczêto Kopê ¿yta, niepe³ne jad¹ do stodo³y; Ciesz¹ siê z nadzwyczajnej ich lekkoœci wo³y On Pana zastepuje i on w niebytnosci Pana zwykl sam przyjmowac i zabawiac gosci (Daleki krewny panski i przyjaciel domu). Widzac goscia, na folwark dazyl po kryjomu (Bo nie mogl wyjsc spotykac w tkackim pudermanie); Wdzial wiec, jak mogl najpredzej, niedzielne ubranie Nagotowane z rana, bo od rana wiedzial, ze u wieczerzy bedzie z mnostwem gosci siedzial. Pan Wojski poznal z dala, rece rozkrzyzowal I z krzykiem podroznego sciskal i calowal; Zaczela sie ta predka, zmieszana rozmowa, W ktorej lat kilku dzieje chciano zamknac w slowa Krotkie i poplatane, w ciag powiesci, pytan, Wykrzyknikow i westchnien, i nowych powitan. Gdy sie pan Wojski dosyc napytal, nabadal, Na samym koncu dzieje tego dnia powiadal. "Dobrze, moj Tadeuszu (bo tak nazywano Mlodzienca, ktory nosil Kosciuszkowskie miano